poniedziałek, 19 stycznia 2015

Rozdział 8 " Miłość kontra nienawiść"



 Wbiłam wzrok w podłogę próbując jakoś przyswoić sobie nową wiedzę. Ale pomimo moich wszelkich starań czułam, że jestem na skraju załamania, a nie chciałam pokazać swojej słabości komukolwiek. 
 Miałam tak wiele pytań, a odpowiedź siedziała przede mną i wciąż milczała, czekając na jakiś mój ruch. Jednak nie byłam w stanie się ruszyć. Głowa zaczęła boleć mnie coraz bardziej, aż usłyszałam ten okropny pisk, zwiastujący tylko jedno...
 - Beleth - wyszeptałam, po czym zamknęłam powieki.
 Czułam, jak odpływam, chociaż ze wszystkich sił starałam się nie przenieść. Nie chciałam znowu zwiedzać Pustki, czy choćby zostać tam na stałe...
 Usłyszałam odsuwające się krzesło, które z hukiem uderzyło o podłogę. Już po chwili dłonie Beletha dotknęły moją skórę. 
 - Cass. Musisz mnie teraz posłuchać. Pomyśl o czymś miłym. Czymś co sprawi, że zapomnisz o tym co się dzieję. 
 Dotknęłam dłońmi swoją skroń czując ciepło skóry, która prawie parzyła. Nie potrafiłam myśleć, a co dopiero wspominać. 
 - Skup się... na moim głosie! - zawołał. - Wsłuchaj się w moje słowa...
 - Boli - szepnęłam, gdy każdy dźwięk wywoływał kolejną falę bólu. - Ciemno... Ja... - jąkałam się. - Spokój...
 - Tylko... - odezwał się ochrypłym głosem. - Nie bądź na mnie zła, okay? 
 Zanim zdążyłam przetworzyć jego słowa, poczułam jak ujmuje moją twarz w dłonie. Następnie pociągnął mnie do siebie i... Nasze usta złączyły się, powodując, iż zapomniałam o całym świecie. 
 Jego wargi były delikatne i słodkie, jak miód. Wbrew pozorom były miękkie i ciepłe. Zamknęłam oczy chcąc napawać się tą chwilą. Skupić swoje myśli na tym - czyli czymś przyjemnym. Gdy w końcu zabrakło mi tchu oderwałam się od niego, wpatrując w jego fiołkowe oczy.

 Uświadomiwszy sobie, że zrobił to tylko po to, żebym nie odleciała wymierzyłam mu siarczysty policzek. 
 Wbiegłam na górę do swojego pokoju, niemal potykając się o własne nogi. Rzuciłam się na łóżko, chowając twarz w poduszkę i krzyknęłam najgłośniej, jak potrafiłam.
 Byłam zła. Na siebie, Jacksona za to, że mnie wykorzystał, Beletha, który także mnie wykorzystał, Azza, za ignorowanie mnie, no i byłam wściekła na Letty, że nie pokazała się od wczoraj. W końcu była moją przyjaciółką! Powinna być tu ze mną...
 - Twój demon kazał ci przekazać, że Scarlett pojechała z Azzem do miasta - usłyszałam głos ducha za sobą.
 Odwróciłam się i ujrzałam stojącego obok łóżka Mitcha. W ciemnościach był prawie niedostrzegalny, ale wyczuwałam jego obecność. Aż zbyt mocno.
 - Skąd to wiesz? - zapytałam, jednak po chwili wyraz mojej twarzy diametralnie się zmienił. Uświadomiłam sobie, że oni potrafią czytać w moich myślach, tak jak ja u innych.
  - Ten drugi też tu jest - powiedział siadając obok mnie. - Jerry czy jak mu tam - wzruszył ramionami.
 - Jackson - powiedziałam niechętnie.
 - O właśnie! Zanim tu przyszedłem, usłyszałem jego kłótnie z demonem. Wyglądał na bardzo wkurzonego.
 Westchnęłam.
 A niech sobie będzie zły. Może nawet spalić się ze złości, dla mnie było to już obojętne.
 - Zważaj na myśli, mała. Oni wszystko słyszą - ponownie odezwał się duch.
Spieprzać! - krzyknęłam w myślach.
 - Mitch, miałabym do ciebie małą prośbę... Mógłbyś znaleźć Letty i przyprowadzić ją tutaj?
 Duch prychnął.
 - Niby jak mam to zrobić, skoro ona mnie nie widzi?
 - Zapewne będzie z nią Azz, więc przekaże wiadomość. Ale tylko z nią chcę rozmawiać - podkreśliłam ostatnie zdanie. Nie miałam ochoty widzieć żadnego z nich. Przynajmniej póki nie przeprowadzę normalnej rozmowy ze swoją przyjaciółką.
 - I powiedz im, żeby przez chwilę trzymali się od naszych myśli z daleka! - krzyknęłam, gdy duch ruszył w stronę ściany. - Inaczej nie będzie żadnej współpracy między nami!
 Rozsiadłam się na łóżku, czekając aż moja przyjaciółka się pojawi. Miałyśmy wiele do omówienie i powoli dobijała mnie prawda, która kryła się za tymi wszystkimi tajemnicami.

 - CO ZROBIŁ?! - wrzasnęła dziewczyna jednocześnie bawiąc się swoim zielonym pasemkiem.
 W skrócie opowiedziałam jej o ostatnich wydarzeniach. Pomijając fakt, że całowałam się z Belethem/ Jamesem.
 - Zabije go - warknęła wściekła. - Uduszę, poćwiartuje i wykastruje - zastanowiła się przez chwilę. - No może nie w tej kolejności...
 Zaśmiałam się.
- A co z tobą i Azzem? - zapytałam.
- Azazel - poprawiła mnie. - Tak naprawdę ma na imię Azazel. Po tym jak odpłynęłaś i nie było z tobą żadnego kontaktu Azazel nieco oddalił się ode mnie. Zrobił mega awanturę Jacksonowi, za co teraz mu winszuję, i wyszedł. Odezwał się do mnie dopiero pod sklepem, gdy pakowałam zakupy do samochodu. Po prostu pojawił się znikąd i zaczął mnie całować, jak wariat - zarumieniła się. - Przepraszam. Nie powinnam mówić o tym...
 - Nie, wszystko jest w porządku - zapewniłam. - Jackson... Może i w jakiś sposób podobał mi się, ale teraz gdy już wszystko jest skończone, czuję jakąś taką dziwną ulgę. Chyba nie dorosłam jeszcze do jakiejkolwiek odpowiedzialności - przyznałam. - Więc mów, co było dalej.
 - Jak już mnie w końcu puścił i obiecałam mu, że go nigdy nie zostawię, opowiedział mi o tobie. Mówił, że wie o twoich umiejętnościach i, że też taki jest. A później... - westchnęła. - Wyznał, że jest demonem - zaśmiała się bez krzty wesołości. - Nie jestem na niego zła, czy coś w tym stylu. Jestem w lekkim...
 - Szoku? - dodałam. Przyjaciółka przytaknęła. - Letty, rozumiem cię. Też byłam w szoku, gdy mi to powiedzieli. I może siedzę w tym dłużej niż ty, nie potrafię sobie z tym poradzić. To zbyt wiele, a oni nie powiedzieli nam to w najlepszy sposób.
 - Nie ufasz im, prawda? - zapytała ze smutkiem w oczach.
 - Nie, Letty. Przykro mi, ale im nie ufam. I albo poddam się im, nie wiedząc nawet czy mówią prawdę, albo wrócę do domu i sama poszukam odpowiedzi.
 - Chyba masz rację - westchnęła. - Potrzebuję chwili, żeby to w spokoju przemyśleć - wstała, po czym zaczęła pakować moje rzeczy do torby.
 - Co ty robisz? - zapytałam zdziwiona.
 - Widziałaś Azazela dzisiaj? - pokręciłam głową. - Przefarbował się na zielono, żeby pasować do moich pasemek. Słodkie, nie?
 - Okropne - zaśmiałam się.
 - On traktuje to na poważnie. A ja chyba nie jestem jeszcze gotowa... Nasz związek stał się zbyt gwałtowny - wyszeptała ostatnie zdanie.
 Otworzyłam usta ze zdziwienia. Zbyt gwałtowny? Znałam Letty nie od dziś i wiedziałam jedno: Ona niczym się nie przejmowała. Szczególnie nie życiem.  Znałam ją i jej wszystkie " pierwsze miłości", więc nigdy nie przyznałabym, że związek mógłby się stać dla niej zbyt... gwałtowny.
 - Jaki jest plan? - rzuciłam, a następnie zaczęłam pomagać w pakowaniu.
 - Jackson zajmuje ostatni pokój na górze, a chłopaki śpią na dole. Wyjdziemy przez okno w łazience. Gdy byłam mała schowałam tam drabinkę, więc bez problemu się prześlizgniemy. Dalej polecimy w stronę auta i po prostu odjedziemy do domu. Tylko nie możemy ich obudzić - zastrzegła.
 - I co dalej? Myślisz, że rano nie zauważą naszego zniknięcia?
 - Azz nie wejdzie tu póki nie będzie miał pewności, że ciebie nie ma. Przepraszam... Dopiero popołudniu James tu przyjdzie. Wtedy już dawno będziemy w domu.
 - To nie zmienia faktu, że będziemy mieć 24 godziny na znalezienie czegokolwiek - westchnęłam. - Niby od czego mamy zacząć?
 Letty przytuliła mnie mocno, próbując pocieszyć. Gdy już wyswobodziłam się z jej uścisku, dostrzegłam, że jest uśmiechnięta.
 - Myślę, że wiesz od czego zacząć - powiedziała i zapięła moją walizkę.
 Jeśli moje sny w rzeczywistości nimi nie były, to owszem. Wiedziałam od czego zacząć. 

7 komentarzy:

  1. Piszę dopiero teraz, bo przedtem byłam u babci, ale...
    Nadal jestem pod wrażeniem. Co prawda bardzo krótki rozdział, ale lepiej taki niż żaden. W dodatku długość nadrabia jakość.
    Trochę niefajnie, że Letty uznała ten związek za zbyt gwałtowny. Jak Azz nie był według niej demonem, to było okej, a teraz co? Przecież on ją kocha.
    Miałam nadzieję na przedłużony pocałunek z Belethem, ale dziewczyna jest w szoku, rozumiem. Nie wiem po co w ogóle jeszcze tam się kręci Jackson. Czy on nie widzi jak bardzo ją zranił? Co on tam jeszcze robi?
    Cass i Letty będą się bawić w Sherlocka? Ciekawe co znajdą. W końcu doba to nie tak dużo czasu, a na karku mają demony, więc muszą się pośpieszyć.
    Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział, tym razem dłuższy, mam nadzieję.
    Pozdrawiam i życzę weny,
    Mentrix

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jackson to Jackson xd Jego motywy wkrótce się ujawnią. Fakt... Zauważyłam, że teraz moje rozdziały są bardzo krótkie, przez co jest mało akcji, jak i opisów. Prawdopodobnie w następnym to się zmieni.
      Masz rację. Doba to strasznie mało czasu, ale jeśli wie się gdzie szukać, to nie jest aż tak źle :D
      Pozdrawiam
      Seo

      Usuń
  2. "Już po chwili ďłonie Beletha dotknęły mojej skóry" - tak powinno być.
    Jaaaaaaa! :o oto moja reakcja :D jedno wielkie suuuuuuper! *,* hihi zielone włosy?? ^^ faaaaajnie.
    Letty się troche wystraszyła poważnego związku, który mógłby się już wkrótce narodzić? ;)
    Przepraszam, ale jestem dzisiaj padnieta. Pisałam w pół godziny rozprawkę na lekcji i teraz nie potrafie sklecić prostego zdania :D wybacz również, że nie zjawiłam się wcześniej, ale ostatnie poprawy i te sprawy...
    Musisz wiedzieć, że rozdział zdecydowanie za szybko się skończył! Tak mnie wciągnęło i tu nagle koniec :( mam nadzieje, że niedługo pojawi się nowy rozdział ;)
    Zastanawiam się, czy uda im się coś odkryć :D
    Pozdrawiam serdecznie!
    Zuza <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet i ją kiedyś odpowiedzialność musiała dobić :d Co z nich wyjdzie, czas pokaże :D
      Ugh... Rozumiem Cię, jeśli chodzi o rozprawkę. Aż cała pałam radością, gdy przychodzi do pisania... Szczególnie, odkąd moja nauczycielka napisała mi pod pracą " Twoje opisy są zbyt ubogie. Popracuj nad tym". Od tamtej pory prowadzimy małą wojnę xd
      Kolejna osoba wypomina mi długość moich rozdziałów! Normalnie czuję się MEGA urażona :<
      Nie no, następny będzie już dłuższy :D
      Pozdrawiam
      Seo

      Usuń
    2. No bo Twoje rozdziały zawsze były takie huge!! Jakoś nie potrafię się przestawić. Zwłaszcza, ze te ostatnie to już w ogóle były krótkie. Ty mi tam zawsze wypominasz :p Więc ja od czasu do czasu u Ciebie też mogę ;)
      Hahaha wojna z nauczycielką? :D Skąd ja to znam? Prawie cała klasa ma z moją od polskiego wojnę :D
      Hihi już nie mogę się doczeeekać!!! ;)
      Zuza <3

      Usuń
  3. Ostatnio zaczęłam sobie po nocach czytać różne blogi, które kiedyś zaobserwowałam i tak jakoś sobie przewijałam i nagle mój wzrok zatrzymał się na twoim blogu.
    Uznałam, że nadrobię wszystko i powiem, że niczego nie straciłam! Zaraz po przeczytaniu tego wszystkiego tutaj zabrałam się za kończenie Ostatniego Tańca, bo skończyłam kilka miesięcy temu na początku drugiej serii a teraz jestem bodajże na 16. rozdziale. W każdym razie jak tam ogarnę wszystko to też zarzucę jakimś komentarzem!
    Wracając do PD... Uwielbiam Azazela! ♥ Wiem, że sugerowałaś się książką "Ja, diablica" podczas pisania swojego małego dzieła, a tam też moim ulubieńcem był Az! Gościu rozwalał mnie w każdej scenie! Trochę brakuje mi tu jego tej całej wredności i całej reszty, ale jako zakochany demon też jest jak najbardziej na tak! Trochę się martwię, bo Letty naprawdę nie powinna się sugerować tym, że jest on demonem (chociaż... XD) No bo, ej, przefarbował sobie włosy na zielony specjalnie dla niej..! Poza tym Beleth stwierdził, że jak demony kochają to szczerze. A Beleth... Oj, głuptasie. Ty nawet nie wiesz co one kombinują i zamiast tego kłócisz się z tym dupkiem Jacksonem.. (kot Percy i anioł Jackson, przypadek? :D Zrozumiesz, jeśli czytałaś coś o olimpijskich herosach!)
    Ja mam nadzieję, że będzie coś dłuższego następnym razem, bo jak skończę OT, to zostanie mi tylko jeden blog do nadrobienia i znów będę się nudzić po nocach. :( (książki z biblioteki to co innego, je się czyta w dzień >.<)
    Pozdrawiam i następnym razem będzie mniej chaotycznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim ulubieńcem zawsze był Beleth i chyba pozostanę mu wierna do końca <3 Jeśli chodzi o Azza i tę jego wredność nie musisz się martwić, bo jak najbardziej ujawni swoją demoniczną stronę. Szczególnie, gdy będzie chodziło o Cass.
      Jeśli podoba Ci się mój styl pisania, to zapraszam też do innych blogów, gdzie piszę razem z przyjaciółką :3 A nóż coś Ci się spodoba :D
      Pozdrawiam
      Seo

      Usuń