środa, 18 marca 2015

Rozdział 11 "Słuchaj, patrz i zachowaj milczenie".

Audi, vide, sile.



 Duchy przez kilka dni po śmierci pamiętają jedynie ostatnie wydarzenia w świecie żywych. Mogą poinformować Widzących o przyczynie zgonu, a w momencie, gdy dochodzi do zabójstwa, wysyłani są Mordercy, którzy utrzymują ład między światem żywych a umarłych. 
 Jeśli duchowi przeznaczona jest Druga Strona, przydzielona zostaje mu odpowiednia Przewodniczka, która pomoże mu zaznać wieczny spoczynek. 



 Kolejne dni mijały, chociaż nic takiego ciekawego nie wydarzyło się więcej w moim życiu. Beleth stał się takim jakby moim nauczycielem i królikiem doświadczalnym w jednym. Na jego umyśle trenowałam swoje umiejętności. Powoli i stopniowo zagłębiałam się w jego wspomnieniach - czyli wielkiej, czarnej nicości. Nie potrafiłam przedrzeć się przez bajery ochronne i usłyszeć jego myśli. Zielona aura odgradzała go od całego świata - albo mnie. A przynajmniej takie miałam wrażenie.
 Beleth zamontował telewizor w moim pokoju, gdyż strasznie się nudził przebywając ze mną w tym pomieszczeniu, podczas gdy ja siedziałam sobie grzecznie na parapecie i czytałam książki. Czasami ten czas umilała mi pyszna gorąca czekolada z piankami (bita śmietana o dziwo się skończyła, gdy trafiła w łapska Letty). Nikt nie zatrzymywał go w tym pokoju i w każdej chwili mógł sobie po prostu wyjść, co byłoby mi na rękę, jednak on uparcie postanowił towarzyszyć mi na każdym kroku. Tak dla bezpieczeństwa, jak sam twierdził.
 Ale bądźmy realistami. Co złego mogłoby mi się przytrafić, podczas krótkiej wędrówki do kuchni po jakiś sok?
 Jedynie miałam chwilę wolności, gdy wraz z Azzem i Letty wybierali się na zakupy. Więc zostałam sama, nie licząc duchów.
 – Boże, Mitch, weź to przełącz – schowałam twarz w poduszce, po czym głośno jęknęłam. – Już mnie głowa boli od tej idiotycznej muzyki.
 Duch chwycił się oburącz za pilot i przycisnął go do piersi.
 – Nie lubisz Miley Cyrus? Jak to? – zdziwił się. – Przecież ona jest boska!
 – Więc urządźcie sobie duecik w salonie. Przełącz na AXN. Chcę obejrzeć Hausa, albo jakiś kryminał.
 – Ty i twoje seriale – prychnął. – Wiem! Pójdźmy na kompromis! Dwie minuty na twoim i dwie godziny muzyki – pogłośnił telewizor.
 – Daj mi to – rzuciłam się na niego, uprzednio zrzucając poduszkę z łóżka.
 Skoczyłam duchowi na barki i próbowałam chwycić za pilota. Mitch wstał i wyciągnął rękę przed siebie, tak abym nie mogła dosięgnąć urządzenia. Krążyliśmy po całym pokoju, co rusz obijając się o jakieś meble, czy ściany.
 – To jest mój pokój i ja decyduję o tym co będziemy oglądać!
 – Ale to ja mam pilota, więc ja mam władze! – zaśmiał się.
 Po kilku minutach wylądowaliśmy na ziemi. Oczywiście ten dupek usiadł na mnie, przez co nie mogłam się ruszyć. Przegrałam to starcie i czułam się z tym okropnie. Pokonana przez ducha. Martwą/nieistniejącą osobę. Czy mogło być coś gorszego?
 Usłyszeliśmy głośne kaszlnięcie i obydwoje odwróciliśmy się w stronę drzwi. W progu stał Beleth i ze skrzyżowanymi rękami na piersi wpatrywał się w nasze poczynania.
 – Czy mógłbym wiedzieć co wy robicie? – zapytał.
 – Oddaj mi pilota! – zaryczeliśmy obydwoje. – Ty go masz! Nieprawda!
 – Dobra, skończcie już z tą podwójną gadką – mruknął demon.
 – Beleth – uśmiechnęłam się do niego. – Prawda, że skoro to jest mój pokój, to ja powinnam decydować o tym co oglądamy? – zatrzepotałam rzęsami.
 – Jasne – poparł mnie. – Ja na twoim miejscu też nie miałbym ochoty oglądać Wróżków chrzestnych.
 Ze zdziwieniem spojrzałam na ekran i dostrzegłam Tima siedzącego na moim łóżku i oglądającego swoje kreskówki.
 – No co? – zapytał. – W salonie nie ma tych programów. Tu masz włączony pakiet rodzinny i kinowy. Wieczorami lecą fajne filmy na HBO. A tak w ogóle, może pomyślicie nad dokupieniem tych nowego dekodera w salonie? Nie byłoby takiej kłótni...
 – Koniec! – krzyknęłam. – Wszyscy wynocha z mojego pokoju!
 – Oprócz mnie – Beleth zachichotał.
 – Ty też – warknęłam. – Mam cię po dziurki w nosie!
 Demon zbliżył się do mnie, a duchy mijały nas, aby wyjść z pokoju.
 – Przecież byłoby nam tak miło razem – zrobił minę zbitego psa. – Tylko ty i ja. Najpierw kolacja, później film, a następnie zdecydujesz, które łóżko zaliczymy.
 – Wiesz co? Masz rację – na mojej twarzy zawitał tajemniczy uśmieszek. – Jestem głodna. Co proponujesz na kolację?
 – Naprawdę? – Beleth wyszczerzył się w uśmiechu. – Zaraz coś przygotuję! Daj mi pół godziny i widzimy się na dole! – Cały w skowronkach pobiegł do kuchni.
 I w ten oto prosty sposób pozbyłam się upierdliwego intruza ze swojego pokoju.
Demonojeb.
 Podczas mojego dwutygodniowego pobytu tutaj nie miałam żadnych wiadomości od Mary. Tessa także milczała, a Florence ani razu się nie pojawił. Oprócz Mitcha i Tima nie widziałam żadnego ducha. Całkowicie odcięłam się od myśli Letty, dzięki czemu czułam się normalnie (pomijając martwych, oczywiście). Jej aura stała się zielona, tak, jak u demonów. Teraz już wiedziałam, że dzieje się tak, podczas gdy ludzie mają dłuższy kontakt z demonami. Wtedy ich czary obronny wpływają na nich, dzięki czemu tak, jakby nieświadomie chronią ich. 
 Mój dzień zaczynał się od porannego biegu – Mitch postanowił zrobić ze mnie sportsmenke. Przysięgam, że starałam się, jak mogłam, aby po prostu zostać w łóżku, ale gdy duch wydziera ci się do ucha i przestaje tylko wtedy, gdy wychodzisz z domu w stroju sportowym, poddajesz się. 
Dzięki porannym ćwiczeniom mój apetyt się zwiększył, więc śniadanie jadłam za dwóch. Jak nic przytyłam z pięć kilo. 
 Przed południem miałam już za sobą odbyte ćwiczenia z medytacją, podczas których zagłębiałam się w tajniki własnego umysłu. Próbowałam przedrzeć się do dawnych wspomnień, przez co zdałam sobie sprawę, że nie pamiętam nic za życia rodziców. Oprócz tego feralnego wypadku. 
  Popołudnie miałam przeważnie wolne, więc spędzałam go w towarzystwie Letty, duchów albo po prostu znajdowałam sobie jakiś kąt, gdzie spokojnie czytałam książkę. 
 Obecność Beletha nie robiła na mnie już żadne wrażenie. Łazienka była jedynym pomieszczeniem, gdzie przebywałam sama, no i pozostała jeszcze kuchnia. Beleth uwielbiał gotować, więc od czasu do czasu wysyłałam go po coś do jedzenia. Nie powiem, że było to coś niesmacznego, czy niejadalnego. Miał chłopak talent, a ja ze smakiem wchłaniałam wszystko, co przygotował. 
 Wieczorem bywało różnie. Czasami próbowałam wedrzeć się do jego umysłu, albo starałam się odgrodzić się od innych. Tak, tak. Mój umysł i wara od niego. 
 Jednak czy to potrafiłam? Skąd. Beleth uwielbiał sobie grzebać w moich wspomnieniach, a szczególnie w tych najbardziej upokarzających. 
 Na szczęście zachowywał to wszystko dla siebie. 
 W ciągu dnia Tim zajmował się Percym, a Mitch Timem. Duchy znalazły sobie nowe zajęcie, a mianowicie podglądanie sąsiadów, którzy znajdywali się kilkadziesiąt kilometrów od nas. Twierdząc, że tak właśnie działa straż sąsiedzka, obserwowali ludzi w ich codziennych czynnościach. 
 Ogólnie, to duchy rzadko kiedy przebywały w domu. Znikały zaraz po moim treningu, dlatego też sama musiałam się użerać z Belethem. Calutki dzień w jego towarzystwie. 
 No i została nam noc. Czas, w którym powinnam odpoczywać, zagłębiając się w Krainie Morfeusza. A przynajmniej taki miałam zamiar, gdyż wiedząc, że Beleth potrafi manipulować ludzką świadomością, sny - o dziwo -  były przepełnione erotyzmem z jego udziałem w roli głównej. 
 Byłam pewna w stu procentach, że on za tym stoi. Choć zapierał czym się da, że nie miał z tym nic wspólnego.
 Podsumowując: byłam w dupie.
 Zeszłam do kuchni, gdzie dostrzegłam Beletha w jego czadowym stroju kucharskim. Na piersi widniał napis Pocałuj kucharza. Zawsze go ubierał, gdy zostawaliśmy na kolację sami. Miał jeszcze kilkanaście: jeden z ciałem kobiety w bikini, z mężczyzną w bikini, z gorylem w bikini i, co mnie bardzo zaskoczyło, z flamingiem. W BIKINI.
 – Chyba ten strój najbardziej mi się podoba – przyznałam.
 Prychnął.
 – Nie znasz się.
 – Owszem, znam – zaprzeczyłam. – W Nowym Jorku Mary zawsze... – umilkłam, gdy uświadomiłam sobie, że wspomniałam o ciotce.
 Czy to była moja wina, że tak łatwo się mnie pozbyła? Dobra. Skłamałam. Ja nie miałam żadnych wiadomości od niej, ale wysłała list Belethowi, w którym dość jasno się określiła, że nie liczy na mój powrót. Czułam się, jak czarna owca w rodzinie. A przepraszam! Jakiej rodzinie? Miałam tylko Mary, gdyż reszta się mnie wyrzekła.
 Idealna kandydatka na czarną owcę...
 – ...zawsze znajdywała sobie jakieś nowe hobby – kontynuowałam. – Gdzie indziej były to solniczki, breloczki do kluczy, a tam były fartuchy kucharskie. Miała hopla na punkcie gotowania. Gdy się znowu przeprowadzałyśmy, do magazynu trafiło ponad 50 fartuchów. I pewnie tam gniją tuż obok zapalniczek z różnymi zabytkami świata.
 Beleth stanął naprzeciw mnie i spojrzał w oczy. Czułam się tak, jakbym była wiercona od wewnątrz. Jego złote tęczówki analizowały każdy milimetr, wyszukując najważniejszej informacji. Nagle na twarzy zagościł mu uśmiech.
 – To jest to! – wykrzyknął, a następnie zaczął tańczyć jakiś dziwny taniec.
 – Co jest to?
– No to!
 – Ale co?
I tak sprzeczaliśmy się przez kolejne dziesięć minut, gdyż demon nie umiał obrać w słowa swoje myśli.
  – No weź to wreszcie wyrzuć z siebie! – wrzasnęłam wkurzona. – Co zobaczyłeś?
 – Nic! – roześmiał się.
 – Czekaj... – zastanowiłam się przez chwilę. – Czyli byłeś w moim umyśle i nic nie widziałeś? – Przytaknął kontynuując swój dziwny taniec. – Więc teraz będę mogła kontrolować swoje myśli?
 – Jeśli nauczysz się podtrzymywać tą barierę, to tak!
 – I będę mogła wybierać czyje myśli chcę przeczytać?
 – Tak! – radość Beletha rozniosła się po całym domu.
 Drzwi do domu otworzyły się, a w ich progu stanęli Letty i Azz, niosąc kilka toreb z zakupami. Demon rzucił się na swojego przyjaciela, przez co kilka produktów wyleciało z reklamówki. Pociągnął go na środek salonu i zaczął z nim wywijać po dywanie, śpiewając jakąś góralską piosenkę.
 – Słyszałeś to, dupku? – roześmiał się. – Ona nauczyła się blokować myśli!
 – Tak – warknął tamten. – Przed chwilą wykrzyczałeś mi to do ucha.
 – Nie rozumiesz tego? Będę żyć! Te wiedźmy mnie nie zabiją!
 I tu cała radość się skończyła.
 Beleth jakby opamiętał się, że coś niewłaściwego wymknęło mu się z ust. Spojrzał na mnie przerażony, po czym zajrzał na Azza.
 – Cholera – warknął.
 Azazel szybko zabrał Letty i wyszli z domu. Nie wiele rozumiałam co się przed chwilą zdarzyło, dlatego z rozdziawionymi ustami patrzyłam na demona.
 – Cass...
 – Wiedźmy – przerwałam mu. – Powiedziałeś wiedźmy.
– Tak, ale nie w tym znaczeniu... – zaczął się tłumaczyć. – Chodziło mi o... – podrapał się po głowie.
 – Ja ci powiem o co ci chodziło – warknęłam wściekła.
 Wiedźmami nazywano czasem Przewodniczki. Kiedyś natrafiłam się na artykuł sugerujący, że osoby posiadające dar widzenia i przejścia nazywano wiedźmami. W średniowieczu palono je na stosie, gdyż potrafiły rozmawiać z duchami.
 – Cass, to nie tak, jak myślisz.
 – Prawda, Beleth – warknęłam. – Chcę znać prawdę. Nie robisz tego bo ci na mnie zależy. Robisz to bo musisz.
 – Przykro mi – posmutniał. – Rzeczywiście. To było moje zadanie. Wyszkolić kolejnego strażnika, aby ocalić swoją dupę. Ale zależy mi na tobie! Od pierwszej chwili, gdy cię ujrzałem. Pierwszy raz, gdy zobaczyłem ludzką istotę, poczułem, że muszę ją chronić. To nie jest natura demona, ale ty sprawiłaś, że znów zacząłem czuć. Obudziłaś we mnie uczucia, których nie znałem.
 Prychnęłam.
 – I myślisz, że teraz ci uwierzę? Gówno prawda – syknęłam przez zaciśnięte zęby. – Od tej pory będziemy spotykać się wyłącznie w ramach treningów, żeby uratować ci dupę. Nic więcej.
 Ruszyłam do swojego pokoju. Słyszałam za sobą jego wołanie, lecz zignorowałam to. Chciałam teraz pobyć sama i przemyśleć tą idiotyczną sytuację.
 Czego mogłam się spodziewać po demonie, którego właściwie nie znałam?
 Wyjechałam dla własnego dobra. To miało mnie chronić? Beleth miał być moim obrońcom. Nauczycielem i przyjacielem. Okazał się być szują, jakiej żaden świat nie widział.
 – Wynocha – warknęłam do ducha, który leżał na łóżku. – Chcę zostać sama.
 – To zły pomysł, misiaczku – posłał mi całusa. – Słyszałem waszą rozmowę – spoważniał. – On nie mówił poważnie.
 – A ty oczywiście wiesz wszystko – zakpiłam. – Tak jak inni, ale nic mi nie powiesz.
 Mitch usiadł i spojrzał na mnie.
 – Nie jestem za bardzo obeznany w tej sytuacji, ale powiem ci co wiem – usiadł. – Zaraz po tym, jak zginąłem pojawił się anioł, który wyglądał zupełnie jak ty, lecz miał brązowe włosy, zamiast tych niebieskich kłaków. Pomógł mi wydostać się ze swojego ciała, a gdy dotknąłem jej dłoni, wiedziałem, że wszystko będzie dobrze. To była moja Przewodniczka. – Wskazał na mnie palcem. – Ty miałaś nią być. Uświadomiłaś mi, że zasłużyłem na Drugą Stronę, ale miałem jeszcze misje do zrobienia. Musiałem ponownie cię odnaleźć i tym razem to ja miałem tobie pomóc. To nie był przypadek, że utonąłem właśnie w tamtym jeziorze – westchnął. – Przez lata błądziłem po świecie i cię szukałem, a jedynie czego się dowiedziałem to to, że dziecko, Castiel Grey, udowadnia swoją siłę, poprzez drobne użycie swojej magii. Była niedoświadczoną osobą, lecz wiedziała co powinna robić. Jakby przez lata samotnie uczyła się z nieistniejących podręczników. Ale to była gówniana prawda – zaśmiał się. – Ty nazywasz się Castiel Grey i od dziecka czyniłaś cuda. Jesteś wyjątkowym strażnikiem, a to, że Beleth to twój opiekunem jest dużym plusem. On też wiele przeszedł, a ty jesteś jego drugą szansą.
 – O czym ty mówisz, Mitch? – zmarszczyłam brwi, zbita z tropu.
 – Castiel. Ludzie plotkują i duchy też. Martwi zawsze cię otaczali i chronili, chociaż ty ich nie dostrzegałaś.
 – To głupie – wyznałam. – Część duchów widzę, a część nie?
 – A widzisz tych dwóch, którzy zawsze są przy tobie? W milczeniu podążają za tobą – zmarszczyłam brwi i rozejrzałam się. – Nie? Są przy tobie odkąd się tu przenieśliśmy.
 – Jak już powiedziałam: to głupie.
 – Nie musisz mi wierzyć, Cass, ale duchy nie kłamią. Nie jesteśmy do tego zdolni.
 – Twoja teoria jest do dupy – oburzyłam się. – Pierwszego ducha spotkałam jakieś sześć lat temu, a nie, gdy byłam dzieckiem. – Skrzyżowałam ręce i usiadłam obok niego. Teraz rzeczywiście zachowywałam się jak jakieś dziecko, któremu odmówiono zabawki, – Dlaczego to wszystko musi być do dupy?
 Mitch zaśmiał się.
 – Tak szczerze? Chcesz znać moją opinię na ten temat?
 Przewróciłam oczami.
 – Gdybym nie chciała, to bym się nie pytała.
 – Bo ci na nim zależy. – Otworzyłam usta, żeby coś powiedzieć, jednak on zbył mnie machnięciem ręki. – Te wasze głupie sprzeczki do niczego nie prowadzą. Kłócisz się z nim, bo ci zależy, a to twoje wypieranie się jest do dupy. Najbardziej cię zabolało to, że ukrył coś przed tobą. To nie jest ważne czy jest tutaj bo musi, czy jest bo chce. Okłamał cię? Świetnie, ale zrobił to dla twojego dobra. Dużo się tu ostatnio działo, więc chciał ci oszczędzić bólu. Weź to pod uwagę, że się o ciebie troszczy, choć nie musi. To jest właśnie ta głupia dziecięca miłość, której próbujesz się wyprzeć – zakończył wstając i przeciągając się.
 Boże, od kiedy stał się taki mądry?
 – Po pierwsze – zaczęłam liczyć na palcach – nic do niego nie czuję. Po drugie: wolę znać tą najgorszą prawdę, niż żyć w kłamstwie. Nie powinieneś decydować co jest dla mnie najlepsze. I po trzecie: pytałam się ciebie w sprawie duchów, a nie moich miłosnych problemów...
 – AHA! – krzyknął, po czym klasnął w dłonie. – Czyli coś między wami jest?! WIEDZIAŁEM! Dzięki tobie, misiaczku, wygrałem zakład. Dziś telewizor należy do mnie – odparł dumnie, wypinając pierś.
 – Czekaj... Założyłeś się z Timem?
 – Może i jest dzieckiem, ale bardzo bystrym gówniarzem. I ojebał mnie już z dwudziestu dolarów – przymrużył powieki i zacisnął usta w cienką kreskę. – Odpłacę się gówniarzowi – pogroził palcem, a następnie zniknął.
 Mój śmiech rozniósł się po pustej przestrzeni.
 Mitch pozwolił mi inaczej spojrzeć na tą sytuację. Dlaczego zawsze zakładałam to najgorsze? Zareagowałam zbyt gwałtownie. Musiałam porozmawiać z Letty. Od tego był przecież przyjaciółki. Kiedy trzeba przywalą ci w twarz i obleją zimną wodą, abyś mogła spokojnie spojrzeć na tą sytuację. Chyba właśnie zostałam przez Mitcha oblaną zimną wodą.
 Usłyszałam delikatne pukanie w drzwi.
 – Proszę – powiedziałam ochrypłym głosem.
 – Mogę? – Beleth wychylił się zza drzwi. Niepewnie spojrzał na mnie, jakby bał się, że go ugryzę.
 Oczywiście nie zrobiłabym tego. Stać mnie na coś o wiele kreatywniejszego.
 – Przecież cię wpuściłam – przewróciłam oczami.
 – Cass – westchnął wchodząc do pokoju. Już nie miał na sobie śmiesznego fartuchu. Był ubrany w zwykły podkoszulek, który opinał jego ciało i ciemne jeansy.
 – Nie powiedziałem ci wszystkiego.
 – A to nowość – zakpiłam.
 – Wtedy, gdy natrafiłem na tą sektę, związano mnie z nowym strażnikiem.
 – Czyli nie przewodnikiem? – zignorował moją uwagę.
 – Miałem zapewnić mu bezpieczeństwo. Chronić przed złem. – Już miałam wypowiedzieć kolejną uwagę, lecz powstrzymałam się. Miałam dać mu szansę na wyjaśnienia. – Demony pomimo swojej natury są dobrymi istotami. Jeśli kogoś chronimy to nawet za cenę własnego życia. Nie musiałem cię chronić. Mogłem wrócić do Piekła i mieć wylane na to wszystko. Ale w dniu twojego wypadku zmieniłem zdanie. I jestem z siebie dumny za to, że zostałem.
 Dumny, bo mnie okłamał? Super.
 – Dla ciebie zaryzykuję swoje życie.
 – Nie prosiłam cię o to – warknęłam.
 Dobra, Cass. Wdech. Wydech. Masz być spokojna!
– Nie prosiłam cię o nic! – Cholercia. Mój spokój poszedł się jebać. – Nigdy nie chciałam uczestniczyć w tym gównie.
 – Do diabła, Cass! Dlaczego nie możesz cieszyć się swoim darem? On czyni cię wyjątkowym!
 – I sprawia, że jestem jakimś dziwadłem! Z czego mam się cieszyć? Że zostałam sama? Oni mnie zostawili! – Miałam ochotę krzyczeć i przeklinać swoją rodzinę. Zostawili mnie. Porzucili samotne dziecko...
 Beleth spochmurniał i spojrzał na mnie spod łba. Poczułam nieprzyjemne dreszcze, gdy jego czarne tęczówki wpatrywały się we mnie.
 – Nigdy nie byłaś sama – szepnął. – Zawsze byłem w pobliżu. Troszczyłem się o ciebie!
 – Ale nie było cię, gdy potrzebowałam z kimś porozmawiać – wyszeptałam przez łzy. – Gdy Mary próbowała leczyć moją przypadłość i gdy rozmawiałam z nieistniejącymi przyjaciółmi. Pozwoliliście mi wierzyć, że jestem wariatką!
 Łzy spływały po moich policzkach. Demon podszedł do mnie, a ja pozwoliłam mu się przytulić. Szlochałam w jego koszulkę, a on mi nie przeszkadzał.
 – Przepraszam. Nawaliłem – przyznał.
 – Jak cholera – zaśmiałam się przez łzy.
 – Pozwolisz mi to naprawić? – poprosił.
Przytaknęłam.
 – Dlaczego chowamy się przed Jacksonem?
 Wiedziałam, że zabolało go to pytanie. Unikał tego tematu, jakby miał się nim sparzyć. Czy to była moja zemsta? Skądże. Teraz był po prostu czas, gdzie powinniśmy sobie wszystko wyjaśnić. Znaczy on mi.
 – Jackson jest aniołem. – Wiedziałam to. – Oni nie są tacy wspaniali, jak w książkach. Ja jestem tu po to, abyś dała sobie radę w przyszłości. Powinnaś mieć własną możliwość wyboru. Nie mogę wpłynąć na twoją decyzję i będę ją popierał, nawet jeśli skażesz mnie na wieczność w Piekle. Jackson, a właściwie to Gabriel, chce zmusić się do poparcia aniołów i uwięzienia demonów. Będą tobą manipulować, aby osiągnąć swój cel. Nawet są zdolni do szantażu. Zrobią wszystko, aby nas wytępić. – Czułam, jak jego uścisk mocniej zaciska się wokół mnie. Na własnej skórze odczuwałam jego złość i ból. Aż w końcu przyszło mi coś na myśl...
  – Co on ci takiego zrobił?
 – Nic – syknął. – To nie mnie skrzywdził... I nie waż się pytać kogo, bo i tak nic ci nie powiem.
 – Jak zwykle – westchnęłam.
Oderwałam się od niego i usiadłam na łóżku, spoglądając na swoje dłonie.
 – Więc wybieraj, Cass – jego głos był delikatny, uwodzicielski.
 Długo nie dano mi się zastanowić nad tym wyborem. Co miałam zrobić w takiej sytuacji? Byłam skazana na demony. Zależna od nich i tak jakby oni już zdecydowali za mnie. Chociaż poczułam się lepiej, wiedząc, że dali mi możliwość podjęcia decyzji.
 – Więc – zaczęłam niepewnie – jeśli opanuję te umiejętności to ocalę ci tyłek?
 – Tak – klepnął się w pośladek. – Mój bardzo seksowny tyłek.
 – Ale twoje ego możemy skazać na banicję – mruknęłam.
 – Nie martw się – zaśmiał się. – Jeszcze kilka dni z tobą i samo ucieknie.
 – No to bierzmy się do roboty! – wstałam i ruszyłam w stronę drzwi.
 Beleth zaśmiał się i pokręcił głową. Nagle zatrzymał się, a jego wyraz twarzy przypominał minę człowieka, który pierwszy raz zobaczył ducha.
 – Coś się stało? – zmartwiłam się.
 Demon zbiegł na dół, a ja byłam tuż za nim.
 Drzwi wejściowe otworzyły się, a Beleth stanął niespodziewanie w miejscu. Wpadłam na niego.
 – Co się stało? – zapytał.
 Wyjrzałam za jego pleców i dostrzegłam Azazela. Miał uniesione dłonie, z których kapała krew. Jego ubranie było nią przesiąknięte, a na policzku widniała wielka rana.
 Spojrzenie demona mówiło więcej, niż jakiekolwiek słowa.
 – Gdzie jest Letty? – zapytałam przerażona.
 Azazel zerknął na mnie, lecz zaraz znów skupił swoją uwagę na Belethcie. Otworzył usta, a jego dolna warga zadrżała. W oczach pojawiły się łzy.
 – Znaleźli nas – wyszeptał.
 – Gdzie ona jest?! – wrzasnęłam.
 Poczułam dłonie demona zaciskające się na moim ramieniu. Wyrwałam się z uścisku i ruszyłam w stronę jego przyjaciela. Po tych wszystkich dniach Azazel wreszcie zwrócił na mnie uwagę.
 – Musimy się śpieszyć. Będą tu za kilka minut.
 – Nigdzie nie pójdę, póki mi nie powiesz gdzie ona jest!
 – Przepraszam, Castiel – odezwał się drugi demon. – To dla twojego dobra.
 Gdy się odwróciłam Beleth dotknął palcem mojego czoła. Czułam, jak delikatny prąd przeszywał ciało. Spojrzałam w jego oczy, które jakby krwawiły. Płakał krwią.
 Jedyne co później pamiętałam to ciemność. Bezdenna otchłań, która rozpaczając krwawiła.
 Morze krwi, które pochłonęło moją duszę.



Wybaczcie drobne spóźnienie, ale byłam pewna, że rozdział miał być 20.03... Okey... Przyznam, że nie podoba mi się on :< Jest taki...dziwny xd  Nudny i wgl. Ale dla pocieszenia powiem, że powoli akcja się rozkręca, więc mam nadzieję, że następne wyjdą o wiele ciekawsze! :*

Pozdrawiam
Seo<3

7 komentarzy:

  1. Wcale, że nie jest nudny. Nie gadaj głupot! Zawsze podziwiam osoby, które umieją pisać takie długie rozdziały i nie zanudzać - mi to nie wychodzi. Cieszę się, że akcja powoli się rozkręca. Ogarnęłam już wszystkie rozdziały i wszystko mi się podoba. Bardzo ciekawa fabuła :))

    Czekam na kolejny, a w wolnej chwili zapraszam:
    http://scar-never-fade.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejny czytelnik^^ Jak miło xd
      Przyznam szczerze, że miałam pisać zupełnie o czymś innym :D Ale wyszło, jak wyszło... Według mnie jest nudny, bo za wiele się nie dzieje :d Końcówka jakaś tam ciekawa, ale poza tym to nic xd
      Na pewno zajrzę do Ciebie, ale to może trochę potrwać...

      Pozdrawiam!
      Seo <3

      Usuń
  2. Jestem! <3 Ostatnio sama się nie ogarniam , więc zdarzają mi się poślizgi.
    NUDNY? Przepraszam? Co ty napisałaś? Zabiję , jeśli następnym razem znowu to napiszesz!
    Rozdział jest rewelacyjny ! A jeśli nie wiesz, co oznacza słowo rewelacyjny, to dam ci tutaj :

    sensacyjny, niezwykły, nadzwyczajny, niezrównany, spektakularny, wyjątkowy, wybitny, wspaniały, genialny, doskonały, wyborny, przewyborny, rarytasowy, pierwszorzędny, fenomenalny, kapitalny, znakomity, świetny, prześwietny, zawrotny, mistrzowski, arcymistrzowski, wirtuozowski, wirtuozerski, perfekcyjny, piękny, pokazowy, popisowy, zjawiskowy, boski, cudny, cudowny, przecudny, przecudowny, pyszny, przepyszny, zadziwiający, zdumiewający, uderzający, fascynujący, oszałamiający, olśniewający, bezkonkurencyjny, bezprzykładny, godny podziwu/pozazdroszczenia, pierwszej klasy/wody, najwyższej próby ! O !

    Rozdział długi - na plus, mi się to rzadko zdarza - sama nie wiem dlaczego, może z mojego lenistwa? -,-
    Jestem ciekawa co się dalej wydarzy i co z nią się stanie... Bardzo intrygująco zakończyłaś... i ta krew... hmmm

    czekam na więcej !!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż strach tu się samej krytykować,skoro grożą śmiercią :D
      Haha ^^ Widzę, że pół Wikipedii mi tu wkleiłaś xd
      No dobra... Końcówka też mi się podoba, ale co do reszty to bym trochę ponarzekała... Ale tego nie zrobię xd Bo mi tu taki Wesoły Kostek do domku z nożem wbije ^^
      Pozdrawiam!
      Seo <3

      Usuń
  3. Heeej ;) Nieco później, ale w bursie internet tak szwankuje, że wolałam nie ryzykować niedodania komentarza ;) I poczekałam, aż w końcu zawitam do domku :D
    (rozgląda się poszukując czegoś nudnego!) Hello!! Gdzie jest tutaj cokolwiek nudnego? No bo ja nie widzę! Na początku, co prawda niewiele się dzieje, ale musiał być moment przejścia pomiędzy jednym a drugim. A i to wcale nie było nudne! No nic! Ja nie widzę, a uwierz, ślepa nie jestem :D
    Kocham Cię i jednocześnie nienawidzę za te Twoje końcówki rozdziałów! Są tak przepiękne i tak intrygujące i cholernie to wkurza, bo musisz czekać potem tyyyyle czasu, by dowiedzieć się, co się tam dalej wydarzyło! Ale nie mniej uwielbiam ostatnie zdania <3
    Matulu! Co się stało z Letty?????? Jeśli jej cokolwiek zrobiłaś....!!! (czujesz tą groźbę? :D)
    Jejku! Sama nie wiem, co powiedzieć! Trochę przykro mi się zrobiło, gdy Cass tak wyjechała na Beletha, jak jej powiedział o tych wiedźmach. Ryczałam ze śmiechu, jak demon tańczył taniec radości i jak się kłócili o telewizję i tego pilota. No i jak Cass spławiła Beletha z pokoju, mówiąc, że jednak zje z nim kolację :D Cudowne! *,*
    Jestem niesamowicie ciekawa dalszej części! Czy zdołają uciec, czy jednak będą się bili (obstawiam raczej, że jakimś sposobem uciekną a jeśli nie to nie wiem, co się stanie z Cass, która jest jakby nieprzytomna czy coś :D). Czy będzie walka? *,* Sama nie wiem, co jest lepsze :D A raczej co bardziej bym chciała - czy przeczytać super emocjonującą walkę, czy żeby raczej z życiem uciekli przed nimi i nic im się nie stało ;) No i jestem ciekawa reakcji Cass po przebudzeniu ;)
    Śliczny rozdział! <3
    Pozdrawiam serdecznie!
    Zuza <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie xd Co was na te groźby wzięło? :D Chyba następnym razem się zastanowię, gdy będę chciała kogoś uśmiercić...
      Zaczęłam już pisać kolejny i raczej bym nie powiedziała, że zdołają uciec. No i oczywiście bez krwi się nie obejdzie! Jatka będzie niesamowita! Boska armia przeciwko Piekłu!!!
      Albo po prostu wyjadą w inne miejsce, a Letty będzie czekać na nich w aucie xd
      No cóż. Wszystko możliwe ;)
      Jedynie co do Cass to mogę powiedzieć, że będzie nieźle wkurzona!
      Pozdrawiam!
      Seo <3

      Usuń
  4. Twój blog został dodany do Katalogu Euforia. Pozdrawiam, Repesco.

    OdpowiedzUsuń